Strony

62. BeBeauty, Body Expert!v Spa - peeling do ciała

sobota, 6 sierpnia 2011


Tak jak pudrom do kąpieli mogłam się oprzeć i tylko dla potwierdzenia teorii kupiłam 1 tak z peelingiem było gorzej. Mimo, że miałam już 4 inne nie potrafiłam przejść obok tych "biedronkowych" obojętnie. Wszystko zachęcało do zakupu - opakowanie, cena i zapachy (wyobraźnia potrafi zdziałać cuda). Cóż, najpierw kupiłam borówkę, przetestowałam i co? musiałam kupić mango (tym bardziej, że barwy.wojenne kusiły opisem).
Opakowanie bardzo mi się spodobało ze względu na to, że dół jest transparenty - lubię widzieć ile produktu zostało bez konieczności odkręcania pudełka. Nie jest za wysokie ani za szerokie, dobrze leży w dłoni, dla mnie idealne. Mokre ręce nie są problemem, łatwo się odkręca nawet pod prysznicem. Etykieta z owocami jest niesamowicie kusząca, ale też prosta bez udziwnień. Ogólnie design na plus.
Ładnie się prezentują na półce :)

Kolory - oba wyglądają jak dżemy, mango ma kolor lekko przypalonych brzoskwiń, ale też ładny herbaciany przy mniejszej ilości, borówka jak to jagoda czarny z przebijającym się fioletem i czerwienią zależnie od ilości.
Zapachy - słodkie, owocowe, z małą ilością chemii, czyli bardzo przyjemne. Fajne jest to, ze oprócz zapachów które obiecuje etykieta, są jakieś dodatkowe nuty, z których rozszyfrowaniem mam nie lada kłopot. Borówka - jogurt jagodowy, ale też jakaś przyprawa korzenna/piernikowa albo cynamon - nie wiem co to jest ale podoba mi się, choć całość jest przez to troszkę ciężka. Mango natomiast jest troszkę bardziej rześkie, pachnie owocowo, ale tak jak  barwy.wojenne napisała - trochę jak ciasto :) Tak więc oba peelingi mają w sobie coś z owocu i coś ze słodkości :) Zapachy utrzymują się na skórze do 2h ale nie są nachalne.

Konsystencja jest trochę lejąca, ale nie na tyle żeby peeling spływał z suchej skóry - trzyma się dosyć dobrze i spokojnie można tak wykonać cały zabieg. Drobinki  są zawieszone w żelu/galaretce choć bliżej tej konsystencji do kiślu :)

Najbardziej w tych peelingach podoba mi się fakt, że zdzieraki są naturalne - łupinki orzecha włoskiego, czarna porzeczka, w borówkowym dodatkowo pestki moreli i Ecoscrub (nie ma tych bezbarwnych drobinek które są uzupełnieniem w mango). Gdybym miała zrobić ranking ostrości w porównaniu z dwoma produktami Joanny, wyglądałby on tak:
                         1. Joanna Fruit Fantasy peeling gruboziarnisty
2. BeBeauty peeling do ciała
       3. Joanna Naturia peeling myjący
Na zdjęciach możecie zauważyć, że w borówkowym jest więcej widocznych zdzieraków, w mango mniej, ale są też te bezbarwne jak w peelingu nr1 Joanna.

Działanie. Spełniają swoje zadanie w 1000%Tu "biedronkowe" cudo wskakuje na 1 miejsce, bo ma więcej drobinek różnej wielkości, więc nie jest tak ostry i nie boję się go używać na dekolt, ale mimo to jest tak samo skuteczny jak ten gruboziarnisty z Joanny. Efekty PO są naprawdę fajne. Moja skóra nie ma jakiś wielkich wymagań, ale po tym peelingu była odczuwalnie gładsza i bardziej miękka. To tak jak łydka świeżo po goleniu :) człowiek głaszcze, głaszcze i przestać nie może :) Nie zauważyłam żadnych podrażnień, uczuleń, przesuszeń (gliceryna i ekstrakty z owoców robią swoje).

Zbliżenie na skład:
Objętość - 200 ml
Wydajność - myślę, że będzie przyzwoita, tylko w trakcie prysznica trzeba uważać bo jak się weźmie zbyt dużo to może się podczas kolistych ruchów rozchlapywać.
Dostępność - tylko w Biedronce, ubolewam, że to produkt z gazetki : (
Cena - 7,99 zł

Polecam :) 
szczególnie ten borówkowy :)

12 komentarzy:

  1. Oooo, przyznam, że mnie zaskoczyłaś tą recenzją.
    Widziałam ostatnio te peelingi i już miałam je w rękach, ale uznałam, że pewnie nie warto...
    A tu taka niespodzianka.
    Pewnie w moich Biedronkach już nic nie zostało :(

    OdpowiedzUsuń
  2. @Eveningstock: u mnie jeszcze są w dwóch biedronkach, pewnie wiele osób nie miało przekonania ;) A jakość w porównaniu do ceny zaskakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo a koleżanka ma blogspot, a ja nawet o tym nie wiedziałam :)
    Z recenzji oczywiście korzystam, dzisiaj udaję się po zakup jednego z nich i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Dillerka Czekolady: a mam ;) hehe tu się lepiej edytuje wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi się wydaje, że oni wrzucą do stałej oferty te peelingi ;). W końcu żele do twarzy i masełka mango i to drugie wrzucili, a przynajmniej bardzo długo mieli w swojej ofercie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. @Zzielona: u mnie te żele do twarzy pojawiają się tylko "od święta" :( ale fajnie by było gdyby w końcu zrobili jakąś porządną stałą ofertę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm... Nie miałam pojęcia, że w biedronce są takie fajne kosmetyki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. odejdź duchu nieczysty i nie kuś:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają... smakowicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze jeden post o nich i chyba zabukuje bilety do PL zeby napaść na biedronkę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi ten zapach borówkowy niby się podoba,ale jest zbyt ostry w opakowaniu - na szczęście na skórze łagodnieje i wtedy jest już świetnie ;D A mango muszę kupić,jak tylko się u mnie pojawi !! ;D Może jeszcze dojdzie i do mnie i do Ciebie następna "porcja" żeli J&J ? :))

    OdpowiedzUsuń
  12. @_Alessandra: to fakt pod prysznicem jest łagodniejszy :) a kolejna dostawa przydałoby się dopóki mam kasę hehe ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)