Strony

280. Trwały kolor na ustach? Szminki - porównanie [Astor, Maybelline, Max Factor, Avon, Rimmel]

wtorek, 20 sierpnia 2013

Powiem jedno. Podziwiam kobiety, które mają pracę, dzieci a mimo to znajdują jeszcze czas na blogowanie. Ja ostatnio tylko jem, śpię i pracuję :/ No ale nie o tym miała być notka. Dostałam w lipcu do przetestowania szminki z kategorii tych trwalszych. Notka będzie zawierała trochę zdjęć i ostatecznie opis każdego produktu. Jeżeli jesteście ciekawe, która firma zebrała więcej pkt zapraszam :)
Jako, że jestem fanką lip tintów poprzeczka była postawiona wysoko. Tylko jeden z tych produktów spełnił moje oczekiwania w 90%. Na ideał nie trafiłam, ale w przypadku szminek ciężko o taki.

  • AVON extra lasting lipstick [totally twig]
Opakowanie - czerwone ze srebrnym paskiem, zamykane na "klik". Wcześniej było owinięte w czarną folię z nazwą produktu, nazwą koloru, także mamy pewność że jest świeża.

Kolor - totally twig to lekko rudawy beż z dodatkiem różu. Można go stopniować, druga warstwa niestety wpada już bardziej w brąz i odcień przestaje być delikatny. Nosząc jedną warstwę mamy szminkę, która będzie pasować wielu osobom. Wydaje mi się neutralna. Wykończenie - kremowe.

Zapach - przyjemny, słodki, jak ciasteczka.

Konsystencja - jest bardzo kremowa, sunie po ustach równomiernie rozprowadzając kolor. Nie zaznacza zbyt mocno suchych skórek, jednak pod koniec noszenia uwydatnia brak nawilżenia ust. Niestety lubi wychodzić za kontur.

Trwałość - spodziewałam się czegoś lepszego po takiej nazwie (extra lasting), ale konsystencja jej na to nie pozwala. Kremowa szminka schodzi dosyć szybko. Wystarczy lekko dotknąć ust np. chusteczką, brzegiem dłoni, pocałować kogoś w policzek, albo coś zjeść i kolor schodzi. Jeżeli się staramy i pilnujemy żeby usta pozostawały nienaruszone to szminka przetrwa max 2 godziny, schodząc od środka do zewnątrz. Mimo, że ładnie wygląda na ustach (wygładza, ładnie zakrywa kolorem) to jednak stosowałam ją częściej tylko ze względu na w miarę uniwersalny kolor. 



  • ASTOR colour last vip [110 pink addiction]
Opakowanie - czarno złote, eleganckie, zamykane na "klik"zamykane na "klik", niestety brak zabezpieczenia przed wścibskimi klientkami. Kwadratowe dzięki czemu nie turla się po parapecie w trakcie malowania.

Kolor - pink addiction jest ciężki do opisania, to czerwień ale gdyby nie nazwa doszukiwałabym się bardziej brązu niż różu. Wykończenie - shimmer.

Zapach - przyjemny, trochę jak jakieś ziółka.

Konsystencja - przyjemna, kremowa, choć wyczuwa się, że jest to wykończenie shimmer.

Trwałość - myślę, że gdyby nie drobinki byłaby tak samo ciężka do ujarzmienia jak ta z Avon'u. Trzyma się trochę lepiej, choć mogłabym ją postawić na tym samym miejscu, gdyby nie mniejsze wychodzenie poza kontur. Nie zaznacza suchych skórek. Nie widzę sensu rozpisywania się nad tym produktem, cena nie równa się jakości.


  • MAYBELLINE superstay 14 hr [150 on and on pink]
Opakowanie - pokazuje kolor bez konieczności ściągania nakrętki, zamykane na "klik", niestety brak zabezpieczenia przed wścibskimi klientkami. Szminka upakowana jest w wąski sztyft. 

Kolor - on and on pink to dosyć żywy odcień różu, który na ustach trochę traci na intensywności. Wykończenie - shimmer. 

Zapach - słodki, landrynkowy.

Konsystencja - najbardziej nieprzystępna. Sucha, tępa, ciężko się rozprowadza na ustach, ale dzięki temu dosyć dobrze do nich przylega i nie wychodzi poza kontur. Po jej stosowaniu odczuwam potrzebę nawilżenia ust pomadka ochronną.

Trwałość - nie jest tak łatwa do starcia przy przypadkowych muśnięciach jak pozostałe kremowe, nie zostawia tak mocnych odcisków na szklankach, jednak cały czas czuć pewną kleistość na ustach (posiadaczki długich włosów nie byłyby szczęśliwe z przyklejonych do ust kosmyków). Ciężko "zwilżyć" usta, tępa konsystencja utrudnia nawet taką prostą czynność. Utrzymuje się na pewno dzięki temu dłużej, ale obiecane 14 godzin to lekka przesada. Po zjedzeniu posiłku jest jeszcze na ustach w stanie niekoniecznie wymagającym poprawek (może się delikatnie zjeść od środka, ale nie jest to duży uszczerbek). Przy moich zdolnościach wytrzymuje ze mną do 4 godzin (żadna szminka w sztyfcie nie utrzymuje się u mnie cały dzień, więc to i tak niezły wynik). Pod koniec może zbierać się w załamaniach i na skórkach, dlatego nie polecam jej w sytuacjach kiedy usta są w złej kondycji. Mimo to jestem z niej zadowolona i chętnie wypróbowałabym inne kolory. 





  • RIMMEL lasting finish by Kate [105]
Opakowanie - czerwone z czarnym paskiem, typowe dla Rimmela, czyli nakrętka ścięta u góry, z wytłoczoną koroną, zamykane na "klik", niestety brak zabezpieczenia przed wścibskimi klientkami.

Kolor - nr 105 to kolejny brąz z dodatkiem różu, jednak ten zawiera migoczące na różowo drobinki - nie lubię takich wykończeń w szminkach, choć sam odcień jest ładny. Wykończenie - shimmer.

Zapach - jak dla mnie nieprzyjemny, trochę jak męskie perfumy z nutą zapachową ogórka...

Konsystencja - lekka, mniej kremowa niż przypuszczałam, przez wyczuwalne drobinki jest trochę bardziej sucha niż np. ta od Astor, ale nie tak tępa jak ta od Maybelline. 

Trwałość - z czwórki testowanych sztyftów jest najlepsza. Mimo mniej kremowej konsystencji ładnie pokrywa usta kolorem, nie wychodzi za kontur. Zauważyłam, że jednak przy ustach z suchymi skórkami może się na nich osadzić, nie wyrównując idealnie powierzchni. Dobrze się trzyma, schodzi jej mniej przy pocałunkach, otarciach chusteczką, mniej się odbija na szklankach. Przy tej cenie jakość jest niezła. Mogę powiedzieć, że gdy się pilnuję to trzyma się te 4-5 godzin, dostaje miejsce wyżej bo ma mniej kłopotliwą konsystencję niż Maybelline i nie zbiera się pod koniec w załamaniach tylko schodzi równomiernie.


  • MAX FACTOR Lipfinity colour & gloss [530 luminous petal]
Opakowanie - jak przy błyszczykach, złożone z dwóch odkręcanych tubek, na środku są 2 aplikatory gąbeczkowe. Naklejka na środku produktu pokazuje czy ktoś go wcześniej nie otwierał.

Kolor - luminous petal z całej piątki jest najciekawszy, to zgaszony róż i fiolet w jednym. W drugiej połówce mamy błyszczyk z dużą ilością różowych drobinek. Wykończenie - mat lub glossy, shimmer.

Zapach - trochę dziwny, ale na szczęście czuć go tylko przez chwilę.

Konsystencja - płynna, kremowa, taka gęsta wersja lip tinta. Błyszczyk trochę się klei.

Trwałość - to mój ulubieniec, bo kolor wgryza się w wargi pozostawiając je matowe, wtedy możemy dodać krok nr 2 czyli błyszczyk, choć ja często rezygnowałam z tych błyszczących drobinek na rzecz pomadki ochronnej (pewnie dlatego, że i tak szybko schodził, ale drobinki nie migrowały po twarzy). Z tą szminką czułam się najpewniej. Nie bałam się rozmazania, wytarcia koloru po zjedzeniu itd. Trzeba tylko pamiętać o precyzji, bo kolor szybko się wgryza i jeżeli wyjedziemy za kontur lepiej od razu wyczyścić to miejsc. Przy ustach z tendencja do przesuszania nie będzie się nadawać. Blisko jej do kategorii lip tint, dlatego też należy zadbać o nawilżenie, kolor będzie się bowiem bardziej osadzał na suchych skórkach i będzie najpóźniej z nich schodził, co nie wygląda estetycznie. Przy zadbanych ustach ta szminka staje się ulubieńcem, ponieważ kolor kryje bardziej niż lip tinty, a trwałość ma zbliżoną. Miałam z nią lepsze i gorsze dni, ale spokojnie mogę powiedzieć o 6-8 godzinach. Gdyby zastąpili błyszczyk, który i tak trzeba często aplikować, czymś bardziej odżywczym byłby to naprawdę świetny produkt.



Podsumowując 

Podobnie jak w kolejności opisywania miejsca jakie zajęły szminki to :
Avon-5 , Astor-4, Maybelline-3, Rimmel-2, Max Factor-1.
Różnice pomiędzy drugim a pierwszym miejscem wynikają również z moich preferencji. Gdyby nie było Max Factora byłabym pozytywnie zaskoczona trwałością szminki Rimmel, bo jak na sztyfty naprawdę nieźle sobie radzi. Ten test utwierdził mnie w przekonaniu, że maty zawsze będą górowały, a kremowe konsystencje nigdy nie dorównają im trwałością. Kategorie lip tintów do której zbliżył się Max Factor, ze względu na wygodę jaką dają w trakcie noszenia, są dla mnie ideałem w kwestii koloru na ustach, jednak bez odpowiedniej pielęgnacji na gorsze dni pozostają szminki i wtedy mogę polecić Rimmela ;)

Znacie te produkty? Może miałyście inne kolory i Wasze odczucia są podobne :)

Kosmetyki do testów zostały otrzymane za pośrednictwem serwisu bangla.pl i Klubu Kejt

19 komentarzy:

  1. Też mam pomadki trwałe, dziś próbowałam złapać dobre światło, ale nic z tego nie wyszłlo ;) Błyszczyk z MF jest świetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robiłam zdjęcia jeszcze jak były te upały, bo bałam się, że właśnie później nie będzie dobrego światła.

      Usuń
  2. Raczej to nie moje kolorki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten maxfactor brzmi interesująco, nawet kolor do mnie najbardziej przemawia;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te pomadki Rimmel!

    OdpowiedzUsuń
  5. avon i astor najbardziej mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolory tych mazidełek do ust są genialne! Biorę całą paczkę ;) Ja bardziej wolę błyszczyki i kremowe pomadki, taka tekstura pozwala nie tylko upiększać, ale i pielęgnować usta ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. slicznie wygladaja na ustach ;) Ja mam tylko rimmela i jestem zadowolona ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również jestem fanką lip tintów, a niestety w sumie asortyment tych produktów jest dość ubogi... Więc fajnie było poczytać o zamiennikach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ładny kolor tej z avonu :P
    ale masz ładne brwi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Max factor ma cudny kolor, ale ja się trochę obawiam takich mocnych malowideł do ust ;P A jak ta się wygryza, to trochę się boje o usta.

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie dla mnie ważne żeby szminka schodziła równomiernie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana nominowałam Cię do Liebster Blog Award:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W życiu nie sądziłam, że prawie wygra Kaśkowa szminka pod względem trwałości, moja z poprzedniej edycji zjada się w tempie niemożebnym, każda szminka jaką mam jest od niej trwalsza :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam się za bardzo na szminkach, taka notka jest bardzo przydatna gdy ktoś nie może się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. max factor podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. piękne kolory szpinek. mialam ten blyszczyk z max factora i tez uwielbiałam go za trwałość... teraz stosuje jedynie tinty do ust z Bell.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja osobiście w swojej kosmetyczce nie posiadam ani jednej szminki! O wiele bardziej wolę jasne i delikatne błyszczyki ;)
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :

    www.magduizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)