Strony

82. Gabamed, Naturalna Woda z kwiatów Krymskiej róży (hydrolat) /Ukraina Shop/

wtorek, 18 października 2011


Mam "mały poślizg" z recenzjami przez zmiany w sesji poprawkowej, miały być po 30dniach ehhh 
Nadrabiam stracony czas i kolejne 4 wpisy będą dotyczyły produktów, które otrzymałam do testów dzięki uprzejmości Pana Włodzimierza z Ukraina Shop

Na pierwszy ogień idzie mój zdecydowany faworyt w pielęgnacji :

Macie dość chemii w kosmetykach stosowanych codziennie ? 
Cenicie sobie naturalność składu ?
Sierpień zaowocował u mnie w odkrycia, które okazywały się strzałami w 10tkę.
Wśród nich znalazła się woda różana i chętnie podzielę się z Wami swoją opinią na jej temat : )
Razem z produktem dostałam wydruk z jego właściwościami oraz zastosowaniem. Nie będę tego przepisywać, tylko zamieszczę zdjęcia, bo trochę tego jest - możecie je otworzyć na osobnej karcie, powiększyć i przeczytać ;) Jeśli wolicie wersję online zapraszam na stronę Ukraina shop.


Paczkę dostałam uszkodzoną, więc do testów miałam 250ml hydrolatu zamiast 500, dodatkowo etykieta jest zamoczona - kochana PP.

Pierwsze wrażenia jak otwierałam zamoczoną paczkę - " co tak śmierdzi ? " xD Przyznaję się bez bicia, że pierwszy raz aż tak nie spodobał mi się zapach kosmetyku. Może dlatego, że oczekiwałam jakiegoś cudownego zapachu róży ;) Z czasem moje podejście się zmieniło.
Zapraszam do recenzji :)

Opakowanie. Spora buteleczka z bezbarwnego tworzywa sztucznego (PET).
Nie ma pompki, ale też nie trzeba jej odkręcać. Dozujemy płyn w takiej ilości w jakiej chcemy - z pompkami to nie jest takie proste, zawsze wylewa mi się za dużo. Naciskamy z jednej strony a otwiera się z drugiej :
Dodatkowo wzrok przyciąga bardzo ładna etykieta :) jestem nią zauroczona. Nie jest naklejona na całości, więc można kontrolować ile płynu pozostało.
Kolor. Hydrolat jest bezbarwnym płynem.

Zapach jest dość specyficzny. Tak jak napisałam wcześniej, byłam na początku niemile zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś innego. Po kilku użyciach przywykłam do niego i zaczęłam odczuwać zapach róż stojących długo w wazonie z wodą - czyli nie tylko kwiatów, ale i mokrych liści i łodyżek. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że pachnie jak rozcieńczony wodą ..... miód
Przyznam się, że totalnie mnie to zaskoczyło : )
Podsumowując - do zapachu można przywyknąć i ostatecznie nie ma tragedii ; )

Działanie. Nie przetestowałam wszystkich zastosowań wody różanej, ale i tak stawiam ją ponad wszystkie toniki, której do tej pory miałam. Po 1,5 miesięcznym stosowaniu na twarz, szyję i dekolt śmiało mogę stwierdzić, że producent spełnia obietnice. Już niewielka ilość wystarcza, więc płatek nie musi być mocno nasączony.
Na zdjęciu widać zmniejszenie świecenia cery - robiłam je godzinę po przesmarowaniu dłoni wodą różaną.
W cieplejsze wrześniowe dni był idealnym ochłodzeniem/ukojeniem po powrocie z jeszcze palącego słońca.
Po dłuższym siedzeniu przy komputerze/nieprzespanej nocy sprawdza się idealnie jako okład na powieki.
2 razy stosowałam ten hydrolat przy robieniu deseru z malin :) Nie dodaje się go dużo, więc czuć jedynie subtelny posmak. Wolę go jednak zużyć na poprawę stanu mojej cery :P
Niestety nie posiadam suchych glinek i nie mogłam przetestować jej jako bazy do maseczek ALE świetnie się sprawdza przy gęstych kremach. Odrobina wody różanej wystarczała, żeby z treściwego kremu zrobić lekki ideał na ciepłe dni (miłe zaskoczenie, bo przy tym nie powodowała gorszego wchłaniania).

Co zauważyłam na sobie i co z tego było w ulotce:

  • oczyszcza, tonizuje, odświeża
  • faktycznie nadaje się do mojej wrażliwej naczynkowej cery
  • łagodzi podrażnienia
  • normalizuje funkcję gruczołów - skóra przez cały dzień jest mniej świecąca, nawet w strefie T ( u mnie z racji tego, że nie mam cery tłustej, jest matowa praktycznie cały dzień)
  • okłady na oczy (szczególnie po wyciągnięciu hydrolatu z lodówki) są niesamowitym ukojeniem dla i opuchlizna faktycznie znika
  • redukuje zaczerwienienie, ale nie chodzi tu o zmiany skórne (krostki dalej mają czerwoną otoczkę)
  • skóra jest ściągnięta, ale nie czuć tego, bo nie jest to spowodowane jej wysuszeniem - poprawia napięcie skóry
  • jest też bardziej jędrna i gładsza
  • delikatnie nawilża ! 
  • podnosi nastrój, ale nieznacznie - jestem zbyt nerwowa żeby to zauważyć ;)
  • nie wiem czy redukuje zmarszczki, ale okolice moich oczu wyglądają zdecydowanie lepiej niż przed stosowaniem wody różanej
  • ogólnie poprawia kondycję skóry
Co do ostatniego punktu, to faktycznie po takim czasie moja skóra tak jakby odżyła, wygląda na mniej zmęczoną i jakby .... młodszą .... mimo, że stres z uczelnią wciąż mi towarzyszy i to w większym stopniu. Nie spodziewałam się tego i jestem mile zaskoczona. Nie są to wielkie zmiany, ale dla mnie na chwilę obecną wystarczające i dające wiele satysfakcji. 


Skład. Rewelacyjny bo naturalny. Woda różana powstaje jako produkt uboczny przy produkcji bardzo drogiego olejku różanego (sama zawiera go ok. 0,06-0,1%) 
INCI : Rosa Gallica Flower Water 

Objętość - 500ml
(zazwyczaj sprzedawane są pojemności 100, 200 ml więc tu mamy 2 opakowania za jednym kosztem przesyłki)


Wydajność. Produkt jest wydajny - jeśli stosujemy go jako tonik spokojnie wystarczy na tyle, że cena nie będzie wydawała się wygórowana.

Dostępność - online

Cena - 49 zł 

Podsumowując. Mimo, że cena może się wydawać wysoka, to szerokie zastosowanie oraz skład wynagradzają to.  Hydrolat (ten czy inny) powinien być stałym elementem w naszych codziennych "rytuałach" jeśli cenimy sobie naturalną pielęgnację. Ciężko jest nam rezygnować z dotychczasowych przyzwyczajeń, ale w tym przypadku, moim zdaniem warto podjąć ryzyko, tym bardziej, że jest to produkt przeznaczony do każdej cery : )

Dostałam ten produkt bezpłatnie do przetestowania.

6 komentarzy:

  1. dzięki za recenzję, na pewno wypróbuję, bardzo mnie zachęciłaś tym wpisem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uzywalam tylko hydrolatu rozanego z Biochemii Urody:)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy: mam nadzieję, że będziesz tak samo zadowolona jak ja :)

    @kleopatre: i jak wrażenia po stosowaniu? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna wyczerpująca recenzja i ciekawy produkt. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę go mieć, muszę!!!! Cena trochę zaporowa, ale jak na takie efekty i taką pojemność oraz wydajność można przełknąć :) Rozpoczęcie zbierania kaski uważam za rozpoczęte! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myśle że kazdy chce żeby jego kosmetyki były naturalne ale nie zawsze się da ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)