Strony

151. Sally Hansen, MOIST & MATTE Liquid Color, płynna pomadka nr 80

czwartek, 29 marca 2012

Pamiętajcie! Jeżeli kiedyś wpadniecie na pomysł posadzenia jabłoni/wiśni/jakiegokolwiek liściastego drzewa w ogrodzeniu, to gwarantuję Wam, że będziecie cierpieć z tego powodu :P Od 3 dni grabię i wynoszę liście, gałązki itd. ;| Niby takie nic, ale strasznie czasochłonne eh a wczoraj jeszcze wiało :/

W Waszych zgłoszeniach widziałam pytanie o mascarę I love Extreme z Essence - otóż jeszcze jej nie testuję, ponieważ zgodnie z poleceniem xbebe daję jej czas na zgęstnienie, bo wtedy ponoć jest lepsza :) Świeża daje efekt bez rewelacji, a szczoteczka trochę przeraża wielkością ;)

Była też prośba o kosmetyk, który mnie ostatnio zachwycił. Nie będzie to hit pielęgnacyjny, nie będzie to też 5 gwiazdkowy hit z kolorówki. Jest to po prostu matowa pomadka Sally Hansen, którą wybrałam w lutym do testów z drogerii Nocanka.
Nie rozpływam się nad nią z powodu jej super właściwości - urzeka mnie mat i konsystencja. Po wampirzej limitce Essence i krwistym barwniku do ust [recenzja] zapragnęłam więcej. Nagle błyszczyki i drobinki przestały mnie bawić i wydawały się mało kobiece. Mat i lekkość noszenia to było coś czego od dawna pragnęłam i dopiero to teraz do mnie dotarło :D Ok nie będę już słodzić, przejdźmy do recenzji.
Producent:
"NAWILŻAJĄCA POMADKA W PŁYNIE
Daje modny matowy efekt i komfortowe uczucie nawilżenia.
Pielęgnacyjna formuła z allantoiną i witaminami intensywnie wygładza i nawilża usta.
Delikatny owocowo miętowy zapach uprzyjemnia noszenie na ustach
Sposób użycia: po przekręceniu trzonka pomadki jej odpowiednia ilość pojawia się na aplikatorze.
Przewaga wykręcanych płynnych pomadek jest to ze nigdy się nie ubrudzą ani nie złamią są bardziej higieniczne i estetyczne."

Teraz coś ode mnie :)
Opakowanie - pomadka przyszła w plastikowym kartoniku. Nasadka jest przezroczysta i ma kolorową obwódkę (taką jak odcień pomadki). "Sztyft" również jest przezroczysty, dzięki czemu widzimy stan zużycia. Reszta opakowania i aplikator są czarne. Żeby wydobyć produkt należy przekręcić sztyft, tak żeby tłok wysunął się do góry. Uwielbiam takie opakowania, bo nic nie zostaje na ściankach. Aplikator jest dobrze wyprofilowany - przy drugim podejściu malowanie ust poszło mi naprawdę sprawnie. Nie ma szans żeby pomadka rzucona w torebce luzem otworzyła się sama - zamyka się naprawdę porządnie. [no i lubię ten "pstryk" po pomalowaniu ust :)]
Kolor - ładne matowe bordo z dodatkiem fioletu, czyli coś jak buraczki albo winogrona :) Oczywiście czerwień jest przeważająca, nr 80. Dobra pigmentacja - wystarczy niewiele produktu, żeby uzyskać nasycony kolor, dodając kolejną porcję uzyskamy większe nasycenie i będzie już bardziej wieczorowa niż na co dzień. [dokładana warstwa nie wysycha, więc szybko odbija się na chusteczce]

Ciężko mi było uchwycić kolor na ustach - aparat łapał go ciągle jako czerwień, mimo że w lustrze widzę przebijający fiolet. Poniższe zdjęcie chyba najlepiej oddaje odcień tej pomadki.
Aplikacja - bezproblemowa, pomadka jest bardzo kremowa i dobrze rozprowadza się na ustach, oczywiście bez lusterka się nie obędzie ;) szczególnie przy takim kolorze jak mój hehe Jeżeli wyjedziemy poza kontur łatwo to poprawić (co w przypadku barwników jest niemożliwe). Sprawdza się też jako róż dzięki swojej kremowej konsystencji :)

Działanie - po nałożeniu czuję chłodzenie, a także smak i zapach mentolu (coś jak owocowa guma do żucia) - trochę jakbym się posmarowała Carmexem :) Nie przeszkadza mi to, ale zimą wolałabym się nią na przystanku nie malować ;) Nie klei się. Usta faktycznie są wygładzone i jakby nawilżone - czyżby zasługa oleju słonecznikowego, ekstraktu z bawełny, czarnej porzeczki itd. ? Cmokając czuć kremową konsystencję, ale w trakcie "noszenia" jest lekka czego nie można powiedzieć np. o pomadkach Bell. [mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :)]. Nałożona po chwili się utrwala - delikatnie zasycha, przy większej ilości produktu mimo wszystko zostawimy całuśny ślad. Nie zbiera się brzydko w załamaniach, ale niestety jak w przypadku 90% pomadek - podkreśla suche skórki. O dziwo - nie wysusza, po jej zmyciu nie czuję potrzeby szybkiego smarowania ust czymś nawilżającym. Schodzi równomiernie, o ile nie mamy suchych skórek na których się osadzi.
Pierwsze zdjęcie mam z ustami w kiepskim stanie - widać obwódkę (miejsce gdzie zaczynała mi schodzić skóra eh) Drugie już na ustach w dużo lepszym stanie.
światło dzienne - mała ilość pomadki, więc mniejsze nasycenie
flesz - podobna ilość pomadki
Demakijaż - łatwy, wystarczy kilkukrotne mocniejsze przetarcie ust chusteczką.

Trwałość - Jak to z pomadkami bywa, jest tym dłuższa im dłużej ich nie dotykamy :) W trakcie jedzenia będziecie czasami czuć mentol ;) Całując chłopaka zrobicie mu make up ;) Nie tykana utrzymuje się na ustach dosyć długo, bo 3-4 godziny, nie straszne jej cmokanie (kolor nie zjada się). Jeżeli uda mi się uzyskać lepszy wynik przy moim częstym dotykaniu twarzy dam Wam znać ;)

Efekt
Do czerwonych ust lubię mieć resztę makijażu spokojniejszą - w końcu to one mają przyciągać wzrok :)
W słońcu jest trochę jaśniejsza.
W cieniu - nie rozjaśniałam, bo znowu wychodziła czerwień [po lewej stronie pada światło dlatego brew jest jasniejsza ;) heh]
Widziałyście już ją na tym zdjęciu - światło dzienne :
Znowu czerwień przy lampie - nie dawała za wygraną.
z fleszem
Skład
Pojemność - 1,98 g
Cena - 4,99 - 10 zł
Dostępność - online, np. w drogerii Nocanka.pl 
Podsumowanie - fajny produkt w niskiej cenie. Niestety wymaga dobrej kondycji ust, bo inaczej podkreśli wszelkie mankamenty.

Polecam wypróbować :)

Dostałam ten produkt bezpłatnie do przetestowania.

Wolicie na ustach mat czy wykończenie błyszczykiem ? Znacie ten produkt ? Jeżeli miałyście porównanie do Soft Mat Lip Cream Manhattan dajcie znać :)

20 komentarzy:

  1. Niestety czerwień nie jest dla mnie na ustach, spodobały mi się kolory 10 i 30.
    A co do samej pomadki to daje bardzo fajny efekt na ustach. Pasuje Ci, szczególnie na ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam nr 10, ale niestety już nie mieli :( Chociaż absolutnie nie żałuję 80, bo wystarcza mi za cały makijaż :D

      Usuń
  2. bardzo fajnie wygląda
    na Tobie rewelka
    nie lubię mocno podkreślonych ust :(
    gdybym miała śnieżno białe zęby to może i jeszcze bym czasem używała
    ale póki co niechętnie
    ale Tobie pasuje :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dzięki

      Odcień zębów też bym u siebie poprawiła, ale wszystkie pasty wybielające powodują u mnie nadwrażliwość :/

      Usuń
  3. Wow, ale power koloru :O! Lubię czerwień na ustach ale okazyjnie :). Musisz częściej nosić kolczyki - wyglądasz super :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierając go miałam obawy czy podołam :D Ja ostatnio co raz częściej noszę czerwone usta, bo zwyczajnie nie chce mi się oczu malować sese :D Teraz jak ścięłam włosy to je przynajmniej widać, więc postaram się - dzięki :*

      Usuń
  4. Pomadka dla mnie by była zdecydowanie za intensywna. Na Tobie bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się bez bicia, że jeszcze 2 lata temu też miałam problem z czerwienią - wyglądałam dziwnie. Teraz jest lepiej - nie wiem co się zmieniło ;D

      Usuń
  5. Taka ognista czerwień mnie nie kusi, ale Tobie bardzo pasuje :) Poza tym- masz zaje usta :)) ale już to chyba pisałam.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona tak trochę mniej ognista jest, bo schłodzona fioletem ;D ale kolor jest naprawdę świetny. Dzięki :* ale mi się wydaje, że są malutkie :( może to przez to, że górna warga jest mniejsza.. ;) Mi się tam Twoje podobają :D

      Usuń
  6. Nie będę oryginalna - mega pasują Ci czerwone usta! :) Ja mam niestety bardzo przebarwione zęby i dla mnie jeśli już, to kolory typu 10, 20, 30... Ale sam mat na ustach też mnie ostatnio urzekł i właśnie rozmyślałam jaki kosmetyk sobie do tego kupić - i chyba już wiem ^^ Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Chciałam wziąć 10, bo jest bardziej uniwersalny, ale już nie mieli :( Wychodzą taniutko, więc warto się skusić - a jak wolisz mocniejszy mat to w Sephora jeszcze do jutra w promocji można kupić Cream Lip Stain - z kartą za 19zł :)

      Usuń
  7. Świetny kolor - ja mam czerwień od chanel, ale mi tak świetnie czerwone usta nie pasują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) normalnie po tych wszystkich komentarzach obrosnę w piórka :)
      Myślę, że to kwestia koloru - ja mam chłodny typ urody, więc czerwień z pomarańczowymi dodatkami niekoniecznie by mi pasowała, a tobie może już tak :)

      Usuń
  8. opakowanie wygląda kosmicznie a sam kolorek cud malina! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak :D ale faktycznie się sprawdza - brak ułamanego sztyftu podczas upadku na ziemię, to odrobina luksusu hehehe :)

      Usuń
  9. no no na Twoich ustach to wygląda bombowo :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)