Strony

244. Lirene, peeling enzymatyczny z wyciągiem z owoców

wtorek, 19 lutego 2013

W Biedronkach już od jakiegoś czasu można dostać maseczki Lirene. Saszetki zachęcają, ale w każdej wysoko ulokowano parafinę, więc postanowiłam tym razem odpuścić. Peelingowi jednak nie mogłam się oprzeć. Znalezienie działającego peelingu enzymatycznego, zgodnie z moimi oczekiwaniami, nie jest wcale takie proste. Uwielbiam Savon Noir [recenzja], ale ze względu na to, że musiałabym je kupować online, oszczędzam swój słoiczek i czasami wezmę coś z drogerii. Często okazuje się to kompletną klapą. Tak samo było w tym przypadku.
Od producenta:
Opakowanie. Saszetka, łatwo się otwiera (obyło się bez nożyczek). Znalazłam info, że jest też wersja w tubce.

Kolor/Zapach. Peeling ma lekko różowe zabarwienie, a na początku pachnie przyjemnie, niestety zapach utrzymuje się zbyt długo i z czasem "przyjemnie" zamienia się na "kiedy to przestanie pachnieć". To tak jakby komuś się chlusnęło z flakonika prosto do saszetki. Przedobrzyli.
Konsystencja. Gęsta, kremowa, odrobinę śliska - dobrze się rozprowadza. Jako, że to peeling enzymatyczny - brak w nim drobinek.

Działanie/Efekty. Nie sprecyzowano dokładnie na ile nałożyć kosmetyk - kilka minut to od 2 do 10, moim zdaniem zbyt krótko jak na kwasy owocowe. Zawarte w peelingu ekstrakty były jednak dla mojej skóry [wrażliwa, naczyniowa, dbam o to żeby trądzik różowaty nie powrócił] odrobinę za mocne. Policzki już po minucie od nałożenia zaczynały mnie szczypać. Nie było to uczucie, po którym pobiegłam zmyć produkt, ale pojawił się dyskomfort. Wytrzymałam 8 minut i zmyłam ciepłą wodą. Plus za to, że policzki nie były w kolorze buraka. Już się chciałam zachwycać, bo skóra faktycznie była wygładzona i lekko rozjaśniona, ale czegoś brakowało. Nie czułam takiego oczyszczenia jak przy czarnym mydle Alepp. Gdzie to miłe "skrzypienie" pod palcami? Obstawiałam magiczne działanie parafiny, zatem dodatkowo umyłam twarz pianką. Nawilżyłam skórę. Odczekałam chwilę i zrobiłam makijaż... w zasadzie to doszłam do podkładu i darowałam sobie resztę. Okazało się, że peeling może i powodował szczypanie skóry, ale ze złuszczaniem naskórka miał chyba problem. Podkład uwidocznił sporą ilość suchych skórek :/ Nie lubię tego, wyglądało to nieestetycznie. Irytuje mnie fakt, że pod parafinową pierzynką tak naprawdę mam w połowie nieoczyszczoną skórę. Spodziewałam się lepszego działania, skoro składniki kosmetyku powodowały szczypanie. 

Skład
Pojemność - 10 ml
Wydajność - 2 użycia przy grubszych warstwach, do 4 przy cieńszych
Dostępność - drogerie (Rossmann, Natura, itd.)
Cena - 1,99 do 3 zł

Podsumowanie. Jestem zawiedziona...bo wcześniej czytałam o niej pozytywne opinie. Spodziewałam się czegoś więcej w kwestii działania. Może i odświeża, ale nie złuszcza, tak jakbym tego chciała. Co ciekawe mama trzymała ją ok. 30 minut, po prostu zapomniała, że ma ją na twarzy i była z niej zadowolona [cera sucha]. Podejrzewam, że gdyby nie szczypanie to sama doszłabym do 20 i kto wie czy działanie nie byłoby lepsze. Nie kupię jej ponownie. Odradzam ją też osobom z naprawdę wrażliwą skórą. Rzadko miewam aż taką reakcję na kosmetyki mimo skóry naczynkowej, więc coś musi być na rzeczy. Choć z kosmetykami nigdy nic nie wiadomo, może jestem odosobnionym przypadkiem ;)

Dajcie znać jak się spisywał u Was, jeżeli miałyście okazję stosować ten produkt.

30 komentarzy:

  1. Ja go dopiero kupiłam, szykuję się do testowania dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie się lepiej spisał :)

      Usuń
  2. Nie znam tego peelingu. Z reguły kosmetyki Lirene nieźle na mnie działają, ale na ten raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w tej sferze swojego ulubieńca - Savon Noir - więc wszystkie peelingi porównuję do niego. Jak na razie to ideał. Ten z Lirene mnie zawiódł :(

      Usuń
  3. Kupiłam ten peeling w Biedronce ale jeszcze nie miałam czasu by go użyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kupiłam i widzę, że dobrze zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem dobrze ;D Są lepsze produkty.

      Usuń
  5. Ja kupiłam i mi podpasował. Może rzeczywiście nie "zdziera naskórka" tak jak peelingi z drobinkami,no ale jest to peeling enzymatyczny. Skór apo nim jest gładka, wyraznie oczyszczona i świeższa.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet peeling do wrażliwej skóry powinien sobie radzić ze złuszczaniem, w końcu takie jest jego zadanie. Savon Noir od Alepp powoduje, że nie ma śladu po starym naskórku, a też jest bezdrobinkowy ;) Można więc zrobić dobry produkt, przede wszystkim bez parafiny. :)

      Usuń
  6. nie ufam takim peelingom
    z enzymatycznych wybrałabym coś z linii profesjonalnej
    a wiesz,że perfecta ma peeling enzymatyczny, który się nakłada zamiast kremu na noc
    ależ to mnie zdziwiło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie chyba poprzestanę na Savon Noir ;)
      Poważnie? Na całą noc? :D
      Trochę bym się bała, że jak mi się zacznie o pościel wycierać, to później w oku mi wyląduje xD

      Usuń
    2. tyle w nim enzymów że jest bezpieczny ;o
      1% haha
      nie wiem, ale tak było w sposobie stosowania :P

      Usuń
  7. Peelingu jeszcze nie miałam,ale stosuję maseczki z tej serii,są bardzo przyjemne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od dawna nie używam maseczek z drogerii, właśnie przez parafinę, ale wiem, że niektórym parafina nic złego ze skórą nie robi (zazdroszczę).

      Usuń
  8. OO i ja go mam ciekawe jak się u mnie sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, bo jestem ciekawa, czy tylko ja jestem z niej niezadowolona ;)

      Usuń
  9. Wykańczam powoli swój starszy peeling enzymatyczny, o ile się nie mylę również z Lirene, może później skuszę się na ten..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli poprzedni Ci odpowiadał, to ten pewnie też się spisze :)

      Usuń
  10. W sumie lubię peelingi enzymatyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet bardzo lubię. Drobinki mnie irytują i wciąż boję się, żeby mi po nim coś nie popękało :(

      Usuń
  11. Miałam ten peeling i nie zrobił zupełnie nic. Zamierzam kupić enzymatyczny z BU bo jest bardzo zachwalany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że jestem jakaś inna, bo wszyscy zachwalają ;)
      Ja w końcu mogłabym w BU zrobić planowane od dawna zakupy ;D

      Usuń
  12. Ja mam Under20 i jestem baardzo zadowolona z takiej formy oczyszczania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego peelingu, będę musiała zerknąć na skład :)

      Usuń
  13. Zawsze byłam zadowolona z kosmetyków Lirene, ale ten chyba się nie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam niewiele ich produktów. Myślałam, że ten peeling mnie do nich przekona, a tu taka klapa :(

      Usuń
  14. Ja z kolei bardzo chwalę sobie ten produkt. Używam go od 2 lat, a nawet dłużej. Przed wyjściem na miasto gdy moja skóra jest pokryta suchymi łuskami, ten peeling się sprawdza w 100%. Wystarczy chwilka, a buźka staje się gładka i pachnąca. :) Co do pieczenia, nic takiego nie czułam. Fakt, maska grzeje w twarz, ale to nic nie ma wspólnego z pieczeniem i podrażnieniem. W ogóle inne odczucie, przyjemne. Moja skóra należy raczej do tych wrażliwszych. Nie toleruje kremów z drogerii, a serio próbowałam wielu. Więc wiem jakie to uczucie gdy coś pali jak ogniem. Jeszcze raz podkreślam w moim przypadku nic takiego nie było przy stosowaniu tego peelingu. Ja go gorąco polecam. Stosuje i stosować będę. Pozdrawiam cieplutko :) p.s zapach ma obłędny :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)