Strony

85. Haul październikowy + denka

wtorek, 8 listopada 2011


Babydream olejek na rozstępy (stosuję do olejowania włosów)
Hipp szampon
kule firmy Marba Cosmetics - z biedronki, było 5 sztuk
2 pędzelki do eyelinera Manhattan - bardzo fajne i tanie (2,99)
Rimmel Match Perfection Gel
próbka podkładu Estee Lauder Doubel Wear 1C1 schell (allegro)

 Tu kule jeszcze w komplecie (miałam 2 lawendowe) + bambusowe pudełeczko.

Projekt "denko" - trzeba uszczuplać zapasy :)
mini recenzje
Eveline, Intensywny balsam S.O.S. - byłam z niego średnio zadowolona. Za długo się wchłaniał, przez co pozostawiał lepką warstwę na dłoniach, stopy i tak wkładałam na noc w skarpetki, więc wtedy to nie przeszkadzało. W trakcie rozsmarowywania robił się wodnisty. Do łokci i do stóp fajny, do rąk nie koniecznie. Choć ma swoich zwolenników, ja do nich nie należę i nie kupię go ponownie.

Eveline, Lekkie stopy, kojąco-relaksujący krem do stóp - mój KWC w kwestii kremów do stóp na lato (na zimę preferuję wersje rozgrzewające). Kupiłam go po wizycie u kosmetyczki - po zrobieniu pedi posmarowała mi nim stopy. Faktycznie relaksuje, chłodzi, "stopy po całym dniu są odprężone" i do tego ładnie pachnie. Szybko się wchłania. Jeżeli ktoś potrzebuje sporego nawilżenia i boryka się z problemem suchych i pękających pięt musi zainwestować w coś innego - ten krem jest raczej do codziennego stosowania i nie ma mocy super nawilżacza. Jest to jeden z niewielu kosmetyków, który kupię ponownie chyba, że znajdę jego godnego następcę. Może kiedyś doczeka się oddzielnej recenzji :)

Johnson's baby, No more tears, szampon ułatwiający rozczesywanie -  mam krótkie włosy, ale to zapach mnie skusił, dlatego wybrałam tę wersję ;) Nie wypowiem się w kwestii rozczesywania włosów. Kupiłam go bo potrzebowałam łagodnego szamponu, żeby odejść od tych "normalnych" które powodowały u mnie łupież. Ten całe szczęście nie wywołuje u mnie takiego stanu skóry głowy. Faktycznie można o nim powiedzieć "no more tears" :) Co do właściwości myjących - szampon jak szampon - zawsze myję włosy 2 razy, więc są one dobrze oczyszczone. Przy pierwszym myciu pieni się słabiej niż przy drugim. Włosy trochę się po nim puszyły.

Clean&Clear, tonik oczyszczający przeciw wągrom - (bubel) - Nie wiem co mnie wcześniej skusiło na zakup tego produktu (alkohol na 2 miejscu w składzie). Wymęczyłam go, tylko dlatego, że szkoda mi wyrzucać dobre produkty przed upływem daty ważności. Tonik nie działa tak jak obiecuje producent (efekty widoczne po 1 dniu? przeciwdziałanie wągrom? - nawet po miesiącu nie zobaczycie efektów), wysusza skórę, śmierdzi. Oczyszcza twarz, ale bez porządnego nawilżacza się nie obywało. Niestety jest ...wydajny :P Nic już mnie nie zmusi, żeby kupić jakikolwiek tonik z alkoholem.... Od dłuższego czasu stosuję wodę różaną i ciągle się zastanawiam jak ja mogłam być tak głupia :P

Garnier, Czysta skóra Active, peeling eliminujący zaskórniki - Kupiłam go tego samego dnia co powyższy tonik - byłam wtedy wojowniczo nastawiona do nieprzyjaciół na mojej twarzy. Jako peeling działał dobrze, ale wysuszał skórę (czego mogłam się spodziewać), więc do mojej suchej skóry się nie nadaje. Oczyszczał, wygładzał, odświeżał ale też nieprzyjemnie napinał i jak już wspomniałam przesuszał. Nie jestem przekonana co do jego zbawiennego działania...ten sam efekt uzyskiwałam przemywając twarz spirytusem (dawne dzieje). W moim przypadku nie działał na zaskórniki. Może dla osób z mieszaną/tłustą skórą się nada. To jest moja druga pielęgnacyjna wpadka.

Golden Rose, eyeliner no. 324 (oceniam ten kolor jako bubel ) - Kupiłam w pośpiechu licząc, że skoro mają tyle fajnych kosmetyków to i kredki będą dobre. Niestety jest tak twarda, że nie dało się jej użytkować - malowanie kreski nie należało do przyjemnych, o linii wodnej można zapomnieć. Chciałam dać jej szansę i przełożyłam ją do pojemniczka (suszarką wytopiłam wnętrze), niestety nakładanie pędzelkiem jako bazę po cienie też graniczyło z cudem.... Jak już się nałożyło to i tak nie wytrzymywała całego dnia. Nie wiem czy tylko ten kolor jest taki felerny, czy wszystkie ... Na pewno nie polecam nr 324.

Na zdjęciu zbiorczym zabrakło pustych folii po 2 kulach z biedronki, które są naprawdę świetne
i tego kremu :

Clinique, superdefense SPF 25, age defense moisturizer - Bardzo fajny krem na lato. Dostałam go w zestawie 3 steps. Nawilżenie bez szału, ale wystarczające (optymalne) dla suchej skóry. Filtr trwały, bo faktycznie moja buzia w porównaniu z innymi okresami wakacyjnymi jest bladziutka :) Nadawał się pod makijaż. Szybko się wchłaniał. Chyba zrobię oddzielną recenzję :)

6 komentarzy:

  1. Nie udało mi się dorwać tych kul do kąpieli.

    OdpowiedzUsuń
  2. @PureMorning: zastanawiam się nad zwiedzeniem Tesco - kiedyś widziałam tam pastylki do kąpieli, więc może to będzie coś podobnego...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Eveline krem do rąk najlepszy to Niewidzialne rękawiczki. Cudownie paznokcie wzmacnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. napisz koniecznie coś o tym podkladzie Estee Lauder :) bo chce w niego zainwestowac kase i nie wiem czy warto;)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Nivrame: dzięki za info :)

    @katarzyynka: postaram się w najbliższych dniach coś naskrobać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. już kolejny post gdzie występuje pędzelek z Manhattanu:) oj chyba wybiorę się za poszukiwanie w najbliższym czasie :D

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobała Ci się notka, masz wątpliwości, pytania - zostaw komentarz :) To miłe, że zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

Na Wasze pytania odpowiem pod tym wpisem.
Proszę jednak o nie zostawianie treści reklamujących blogi. Staram się odwiedzać każdego komentującego, więc jeśli chcesz coś napisać, niech to dotyczy treści mojej notki.

Dziękuję ! :)